Uncategorized

We all have wings.

Nie wiem za bardzo jak napisać to wszystko tak, żeby nie zabrzmiało jak bym aspirowała do bycia Lolą Coelho. Ale chyba tak trochę wyjdzie za co już przepraszam.

Jakiś czas temu podjęłam jedną z ważniejszych decyzji w tym roku.

WRACAM DO PRACY

Przez ostatnie miesiące pracowałam w domu. Nie obijałam się, realizowałam się i …. stresowałam się. Apogeum stresu spadło na mnie w styczniu, kiedy spałam znowu po kilkanaście godzin, czułam, że moje ciało jest chore. Bolało mnie wszystko i zaczęłam wpadać w marazm. Taki marazm co wciąga Cię do środka i zamienia Twoją duszę w Dementora. Bałam się ciągle i przestałam się starać. Mam jednak to niesamowite szczęście – i piszę to z całą odpowiedzialnością – że mój Narzeczony naprawdę mnie wspiera. Jest moim Przyjacielem i podnosił mnie gdy upadałam. A wierzcie mi, nie było łatwo. Tak naprawdę patrząc na moje poprzednie związkowe doświadczenia byłam pewna, że On zwieje gdzie pieprz rośnie.

Tak tak moje Panie. W sztuce porównywania jesteśmy idealne.

Na szczęście Jego cierpliwość wygrała a ja nigdy nie byłam bardziej wdzięczna losowi za tego człowieka. Mieć człowieka po swojej stronie to rzecz bezcenna. Ale o związkach może Wam napiszę kiedyś tam.

Tak więc w ten poniedziałek podjęłam męską decyzje – wracam do pracy, do ludzi, do biura, do wyzwań. Będe zmotywowana, zorganizuje się lepiej, stan mojego konta będzie szczęśliwszy i kupie sobie wreszcie ten olejek za bajońską sumę, bo pod prysznicem wypada się czasem poczuć jak kobieta luksusowa. W swoich poszukiwaniach wiedziałam, że chciałabym pracować w „swojej” branży i najlepiej od poniedziałku do piątku z fajnymi ludźmi. I jak tylko to pomyślałam, to cały poniedziałek leżałam w łóżku i się dobijałam, że będę pracować finalnie w call center/ sklepie/ roznosić ulotki etc. Bo nie znam rynku w Trójmieście i przecież nikt mnie nie będzie chciał bo napewno widać po mnie jaka jestem strasznie beznadziejna i bez sensu i w ogóle.

 

Nie zrozumcie mnie teraz źle. Pracowałam w różnych miejscach i naprawdę jestem zwolenniczką powiedzenia, że żadna praca nie hańbi. Szybki przykład: Trzy lata pracowałam w McDonaldzie w Gliwicach. Byłam tam kasjerką, Panią od urodzin, sprzątałam nie raz na kolanach toalety, czyściłam obsesyjnie lustra, bo Menager jak zobaczył smugę to wiecie co…. potem w cukierni, gdzie nie raz, nie dwa wstawałam o 4:00 rano i siedząc w autobusie marzyłam, żeby zarabiać więcej niż 7pln na ręke i żeby mąż szefowej przestał mnie wreszcie pytać o to, czy nie zapiszę się do jakiejś policealnej szkoły, żeby nie musiał płacić na mnie składek. Miałam umowę zlecenie, chłopaka, który mi zrobił swego czasu tabelkę w excellu i rozliczał często – nie zawsze /serio /, zaczęłam chorować na tarczycę i zastanawiałam się co kupić w sklepie, żeby jakoś przeżyć. To były naprawdę ciężkie czasy. Ale potrzebne. Płakałam w wannie jak nikt nie widział i modliłam się o lepszą pracę. I przyszła nagle ta pozornie lepsza.

 

Zakończona mobbingiem i wspomnieniem Warszawy jako mrocznego czasu i tak połamanego serca, że jego kawałki dalej gdzieś leżą na ulicy Powsińskiej.

Potem Worcław i było różnie.

 

A potem stało się tak, że czułam się tak nic nie warta jako potencajalny pracownik, że wolałam zostać w domu i nie być wśród ludzi bo bałam się takiego samego elementarza delikwentów na swojej ścieżce zawodowej jaki miewałam do tej pory. Swoją drogą, to ciekawy pomysł na wpis: Typy ludzi których UNIKAJ w firmie.

 

Nakreślam tu te wątki bo jestem paradoksalnie ogromną szczęściarą. Tyle razy walił mi się świat a ja wstawałam i szłam dalej wkurzając po drodze parę osób. Najbardziej na świecie współczuje ludziom, którzy od zawsze mają łatwo. Nic złego ich nie spotkało i nie wiedzą jak życie może boleć. Bycie na ich miejscu wydaje mi się jałowym życiem i wiecznym oczekiwaniem na jakąś katastrofę.

Wiem, że wielu ludzi chciałoby pracować w domu.

Wiem, że mam dużo szczęścia.

Wiem, że czasami przesyt jest jak zjedzenie ogromnego tortu na jeden raz.

Bez sensu.

Tak więc w tym tygodniu znalazłam pracę. A może to praca znalazła mnie? A ja po raz kolejny przekonałam się, że mam najlepszych obserwatorów na świecie. Daliście mi tak wiele energii i dajecie – wzruszam się zawsze bo wdzięczność to najpiękniejsze uczucie świata. I warto je w sobie pielęgnować. Jeśli umiesz powiedzieć dziękuje na koniec dnia tym wszystkim lydziom, którzy Cię wspierają, to dla mnie jesteś najbogatszym człowiekiem. Jeśli masz komu być wdzięczny, to znaczy, że na świecie jest chociaż jedna osoba, która ciepło o Tobie myśli.

A to bardzo, bardzo dużo.

I widzisz, możesz tak jak ja całkiem przypadkowo znaleźć pracę, pójść na rozmowę a trzy godziny później usłyszec na swój temat wiele ciepłych słów.

Życie jest nieprzewidywalne i ja takie życie zjadam wielką łyżką jak creme brulle.

A moje kolejne trzy miesiące będą jak niezły rollercoaster.

I cholera strasznie nie mogę się tego doczekać.

 

 

L.

5 komentarzy

  • Kinga Okulewicz

    O rany Lola, jeszcze raz gratuluję! Jestem dumna, że masz tyle werwy do nowej pracy – i w ogóle na tym blogu tak mnie motywujesz! Bardzo Ci za to dziękuję! I hej, powiem Ci, że wychodzenie do ludzi jest nawet dobre – nigdy nie wiadomo co Ci się przytrafi, ale na pewno znajdziesz osoby z ciepłym serduszkiem, które nie pozwolą Ci upaść. <3 Ściskam mocno!
    PS. Mam ogromną nadzieję, że jak w wakacje pojadę do Trójmiasta to będę mogła Cię zobaczyć. 🙂

  • kwadrat

    Czy mogłabyś mniej więcej napisach jakie trzeba spełniać wymagania, żeby dostać taką pracę jak Ty? Doświadczenie, trzeba ogarniać ms office, mieć własną stronę?

    • Panna Lola

      Bardzo ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie. MS office w większości firm to już przeżytek – wiele się teraz robi na googlowskich szablonach. Wydaje mi się, że realizowanie się prywatnie ze swoją pasją w tym obszarze zawodowym pomaga. Czyli dobry content, fajna społecznosć , własna strona na różnych kanałach social media – cała marka osobista i dobra energia.
      Doświadczenie też jest wazne. Ja swoje najważniejsze i pierwsze tak usystematyzowane złapałam na stażu. Zawsze da się od czegoś zacząć 🙂

      Ja się dużo uśmiecham. 🙂

      Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *