To co mam.

To co mam.

Kilka sukienek w paski.

Różowe sweterki.

Koronki w bieliźnianej szufladzie.

Cierpliwość.

Siłę.

Dorosłość.

Zrozumienie.

Pewność.

Rysowanie.

Jeszcze nie mam zestawu obiadowego dla więcej niż jednej osoby.

I dużych łyżek do zupy.

Nie mam też piżamy w jednorożce.

Ale nauczyłam się, że wszystko w naszym życiu jest kwestią czasu.

Bo czas zawsze pokazuje, czy to o czym marzyłam jest warte czekania. Bo po drodze drogowskazy często nie prowadzą przez brokat, tęcze i różowe chmurki. Najwięcej jest tam mgły, trochę deszczu ze słonecznymi przebłyskami.

Znajdą się też na tej drodze ludzie, którzy będą Cię chcieli zawrócić, utopić Cię w smutku i podstawią Ci nogi jak chłopcy na szkolnych korytarzach.

Ale trzeba iść.

To jest trochę tak, że ja coś sobie sama obiecałam. I ciężko mi będzie jak tego nie zrobię. Ale wbrew pozorom nie chodzi o nagrodę, która potencjalnie czeka na mnie na końcu. Chodzi o tą drogę, w którą świadomie zdecydowałam się wyruszyć. Bez mapy oprócz tej w sercu. Z psem. Ciężkim plecakiem – tym życiowym.

Czego jeszcze się nauczyłam?

Obserwuję moje znajome, koleżanki. I nie rozumiem, dlaczego tak piękne i silne kobiety dają się stłamsić i nie walczą o swoje marzenia?

Dlaczego ja słyszę ciągle

Och Lola! Jesteś taka odważna.

Och Lola, ja bym się nie zdecydowała.

Jak podróżujesz z psem?

Nie boisz się?

Ja bym tak nie mogła.

A Lipton! Bo właśnie, że byś mogła.

Każdy może.

Tak samo, jak każdy jest w naszym życiu po coś.

Nie wiem jak to się stało, ale nagle przestało mnie boleć. Tak po prostu.

Złotym środkiem okazało się skupienie na sobie i swoim rozwoju.

Na tym co mam.

Kora, rysowanie, earl grey w kubku, spacer o świcie w parku, przeprowadzka TAM. Nowy zapach cynamonu.

Dzięki komuś zaczęłam pisać swoją pierwszą bajkę, którą zaraz skończę. Tak po prostu. Sama się piszę.

Magia.

 

I wolę swoje spokojne wieczory z rysowaniem, Korą pod kocykiem i dokumentami kryminalnymi w tle.

Niż niepewność.

Bieganie na dziwne randki.

Udawanie i staranie się.

To co mam tu i teraz jest najważniejsze.

Po prostu.

 

Lola – zdrowa egoistka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *