Pustka vs Fale

Święta minęły dziwnie.

Pojawiły się osoby z przeszłości i pozwoliły zrozumieć teraźniejszość. Było trochę rozmów i to co najważniejsze – zostawienie pewnego etapu za sobą.

W drugi dzień Świąt obudziłam się pusta. Nie czułam nic. Nie chciałam niczego. Mogłabym spędzić namiętną noc z Dorocińskim a nie czułabym nic – sorry Marcin.

 

 

Nie czuję nic.

 

 

Jestem w dziwnej próżni i nawet nocne podjadanie piernika mnie nie kręci.

Pojechałam do Pyskowic. Stąpałam kocimi łbami, wdychałam zapach dymu i deszczu. Słuchałam muzyki, która jest ważna.

15723595_1388030931216831_6985184537727147246_o

I nic nie czułam.

Ktoś mi powiedział, że jestem piękna.

I nic nie czułam.

Pomyślałam o nowych rysunkach.

img_0648

greenery

I nic nie czułam.

Znalazłam perełki w second handzie.

I nic nie czułam.

Słuchałam Kate Bush.

I nic nie czułam.

Pomyślałam o Nim.

I nic nie czułam.

Założyłam najładniejszą sukienkę.

 

I nic nie czułam.

 

Nic nie czuję.

 

A potem przychodzą fale i płaczę nad pierogami.

 

Dać komuś całego siebie.

Czuć się ważnym i kochanym.

Jeść przy wspólnym stole.

Robić sobie herbatę.

 

A potem tego nie ma. I już.

 

I zostajesz sam w dżungli.

img_0610

img_0611

img_0608

 

img_0607

img_0605

I uczysz się siebie na nowo. Bo tak trzeba. I nowe buty, seksowna bielizna, szminka i wino z koleżankami nie wypełnią niczego.

Pustka jest podstępna bo paradoksalnie wypełnia wszystko mrokiem.

 

L.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *