Panna Lola i YouTube – czyli, że jak.

No dobra, to opowiem Wam o co chodzi z moim kanałem na YT.

Zainspirowana tym filmem

Uznałam, że co mi tam i że w sumie i tak gadam do lustra to mogę do kamery.
No ale jak to? Ale że ja Lola bez sprzętu, mikrofonu i kamery?

Zamiast więc patrzeć czego nie mam zaczęłam myśleć co mam.

Mam komputer z kamerą HD i telefon.
Mam też zapał – czasami słomiany a czasami nie.

Ale uznałam, że chcę. Że serce mi mówi ‚rób Lola rób’ – no to robię.
Wiadome też jest to, że serce mówi mi często przed półkami z czekoladą, żebym brała.

No ale jak będę brała tyle czekolady to nikt nie będzie brać mnie.
If you know what I mean.

Więc wbrew pozorom aż tak emocjonalno wrażliwa nie jestem, skoro potrafię zaprotestować przed własnym sercem i półką w sklepie z czekoladami.
Prawda?

Jestem tu szczera od początku do końca.
Wiele tu można przeczytać między słowami.

Jak jestem szczęśliwa to o tym mówię, bo szczęściem będę się zawsze dzielić.
Zawsze.

Jak mam złamane serce, to też się tego nie wstydzę.
Czy złamane serce to powód do wstydu?

Nie żałuję niczego z rzeczy, którymi się dzielę.
Wbrew pozorom o wielu nie mówię.

I mam jedną miłą radę – jeśli kogoś to razi to niech nie czyta.
Nie obserwuje moich ilustracji, filmów i wpisów na tym blogu. – boże jestem wredna.

Wróćmy jednak do mojego kanału na Yt.

Jest śmiesznie.
Taka jestem.
I tego nie zmienię. Wręcz przeciwnie. Będę to w sobie pielęgnować. Bo uczę się teraz trochę sama siebie na nowo i to jest super.

Więc albo kupujesz bilet i wsiadasz ze mną do tej karuzeli albo nie.

Na kanale jest już kilka filmów i zastanawiałam się nawet czy tych pierwszych, których nie umiałam pociąć wtedy jeszcze – nie skasować.
Ale to tak jakbym skasowała część siebie.
Bez sensu, prawda?
Więc zapraszam ja i mój teletubisiowaty głos.

L.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *