Panna Lola i urodziny.

 

 

Rok temu skończyłam 25 lat. Byłam w zupełnie innym momencie swojego życia. Miałam pracę, narzeczonego, mieszkałam we Wrocławiu i myślałam, że to już koniec wielkiej zawieruchy, która towarzyszyła mi przez poprzednie miesiące.

Och, jak bardzo się myliłam.

Dzisiaj skończyłam 26 lat.

 

 

Mieszkam nad morzem, bo tak poczułam w styczniu lecząc nad jego brzegem złamane serce.

Czyli narzeczonego też już nie mam.

Pracy też już nie – ale to nie jest warte pisania tutaj. W ogóle.

Wiele razy już tutaj pisałam o tym co mam, czego nie mam, co mnie boli, za czym tęsknie. Czasami piszę wprost, czasami między słowami. Ale jeśli mnie czytasz, to jesteś w tym procencie osób, które mnie po prostu lubią. I za to Ci dziękuję.

Dzisiaj mam urodziny, miałam na nie dużo planów, wiesz? Ale chyba nic nidy nie mogę zaplanować, bo zawsze wychodzi lipton. Którego notabene pić nie mogę, bo ma gluten.

Ten rok dał mi dobro. Poznałam wspaniałych ludzi, którzy byli u mnie kiedy było źle, kiedy było pięknie. Po prostu byli. Nauczyłam się siebie, dałam sobie złamać serce na dokładkę, żeby paradoksalnie poczuć, że żyję. Wypiłam więcej wina niż przez całe moje dotychczasowe życie i zaliczyłam jednego porządnego kaca. A musisz mi wierzyć, że przez 25 lat byłam bardzo, bardzo grzeczna.

Zaczęłam pisać bajkę o królikach i kosmosie, bo los postawił mi na drodzę osobę, która mi tą bajkę przyniosła samym sobą.

Lola i Cynamon układa się w mojej głowie i serce mi mówi, że będzie gotowa na pierwszy poniedziałek grudnia.

Mam Korę, po 10 miesiącach rozłąki jesteśmy razem i każdego dnia kocham ją jeszcze mocniej.

Wydarzyło się wiele. Czasami za dużo, czasami za mało.

Dzisiaj są moje urodziny a tu to, czego życzę sama sobie.

L.

 

 

 

Jeśli miłość, to do siebie samej.

Jeśli ciepło, to od sweterków i herbaty z malinami nad brzegiem Bałtyku.

Jeśli słodko, to od czekolady i solonego karmelu.

Jeśli rumieńców, to tych od wrażeń i leśnych spacerów.

Jeśli tęsknoty, to za tym co jeszcze mogę mieć.

Jeśli szczęścia, to do ludzi.

Jeśli pracy, to tej nad samą sobą.

Jeśli zdrowia, to dla Kory.

Jeśli smutków, to tylko tych na starych filmach.

Jeśli Jego, to dobrego.

Jeśli sukienek, to tylko tych do tańca i zdejmowania.

Jeśli muzyki, to Jazz.

Jeśli bezpieczeństwa, to swojego miejsca na każdy sztorm.

Jeśli ciasta, to tylko sernika.

Jeśli podróży, to tylko spontanicznych.

Jeśli łez, to ze szczęścia.

Jeśli książki, to Muminki.

Jeśli Kosmos, to dach, wino i On.

Jeśli radość, to z pokonanych strachów.

Jeśli kwiaty, to goździki.

Jeśli modlitwa, to w pustym Kościele.

Jeśli droga, to tylko ta trudna.

Jeśli zapach, to powietrze po burzy i cynamon w ciepłym mleku.

Jeśli pora roku na zawsze, to słoneczna zima.

Jeśli strach, to… to dobrze. Strach jest ważny.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *