GIRL POWER!

Wiem, że aura majówkowa narzucałaby zmianę tytułu na ‚GRILL POWER’ ale…ale.

 

Znam kobiety w swoim otoczeniu, które kipią od feminizmu. Ale nie w złym słowa tego znaczeniu. Wspierają, kochają, planują śluby, dzieci, gotują bo lubią, sprzątają bo lubią, malują się bo lubią. Noszą obcasy i są tak bardzo kobiece w swojej niezależności, że emanują tym blaskiem na kilometry.

 

Znam kobiety, które walczą o swoje prawa. Jak tygrysy zamykane w cyrkowych klatkach. Biegają na manify, nie przebierają w słowach, są ostre w obyciu i na pierwszy rzut oka emanują ‚bitch face’em’.

Znam kobiety, które nie wspierają się nawzajem. Znam kobiety, które nie widzą w innych kobietach inspiracji i wsparcia.

Znam kobiety, które we wrażliwości innych kobiet szukają słabości.

Znam kobiety, które nie szanują pasji innych kobiet.

I ciesze się, że je znam.

 

Dzięki nim wszystkim codziennie uczę się tego jak silna jestem. Jak to, że piszę, rysuję i robię zdjęcia na szalonym Instagramie wcale nie jest oznaką mojej słabości.

Nie boję się rozmawiać o ciężkich sprawach.

Przemoc domowa?

Toksyczne związki?

Zaburzenia odżywiania?

Depresja?

Samotność?

Od czego mam zacząć?

Mogę o tym wszystkim i jeszcze więcej.

Ostatnio rozmawiałam przy herbatce-frytkach-lodach z Marceliną – Melografem.

I doszłyśmy do wniosku, że cholera kobiety, to trochę takie wojowniczki. A nawet bardzo. Cyt. Marcysie – kto ogarniał zawsze dzieciaki, chatę, ognisko, szykował jedzenie? Jakich kobiet szukali faceci? Silnych, mądrych z biodrem i cyckiem.

Każda z nas jest wojowniczką. Codziennie zmagamy się z szowinizmem, mniejszymi stawkami od mężczyzn za pracę, z tym, że pewnie jesteśmy głupsze. A paradoksalnie jest nas coraz więcej – w technologii, ekonomii i przemyśle.

Kobiety rządzą – Kobiety są przyszłością.

 

Czym jest kobiecość?

Kobiecość to nie tylko pomalowane na czerwono paznokcie, zestaw dobrych kosmetyków w łazienkowych szufladkach, buty na obcasach i sukienki. Kobiecość to bycie wojowniczką. To szukanie samej siebie i swojej kobiecości w wielkim chaosie. To bycie dzielną i silną kiedy wszyscy dookoła próbują wmówić Ci, że nie możesz, że nie dasz rady. Chyba nigdy wcześniej nie czułam tego tak bardzo. Słuchanie głosu swojego serca to magia. I odkąd uprawiam te czary-mary codziennie budzę się szczęśliwsza. Polecam słuchać siebie, odpuszczać i wybaczać. Najpierw sobie. A potem tym którym chcemy.

 

Ale jak wybaczyć sobie?

Mi pomaga praca. Samodyscyplina. To, że upadam ale wstaję. Ale pomaga mi też najważniejsza rzecz – siła.

Siła, którą buduję w sobie samej ucząc się asertywności, nie odpuszczając swojej pasji, mając w nosie hejterów – tak mi też się zdarzają serio.

 

Ale tak najbardziej pomaga mi to, że mam swój

 

Okazuje się, że mam w życiu, to ogromne szczęście do dobrych ludzi dookoła siebie.

A więc po kolei.

 

Lidia nauczyła mnie, że księżniczki Disney’a mają swój głos we współczesnym świecie i że do chłopców trzeba konkretnie i otwarcie. Nauczyła mnie też tego, że zdrowy związek to ten, w którym się rozwijasz. A facet twojego życia pieje wtedy z zachwytu a nie z zazdrości.

Ogryź nauczyła mnie, że wrażliwość i empatia, to siła, która jest najcenniejszą rzeczą. Że cierpienie z miłości nie jest złe, bo to oznacza, że masz to. Masz te uczucia w sobie. Że nikt nie może Ci ich odebrać. Nauczyła mnie też, że słuchanie głosu swojego serca jest najważniejsze i że mieć cel i plan to cenna sprawa. Asia jest moją wojowniczką. Najdzielniejszą ze wszystkich. Pełną ciepła i siły.

Ewunia nauczyła mnie, że życie to nie tylko powaga. Że warto rzucić wszystko i polecieć do miłości swojego życia.  Że przyjaźń to najważniejsza sprawa na świecie. Że nie muszę mówić – Ona wie. Że normalność jest piękna i rodzina to cudna sprawa.

Agatka pokazuje mi dobro i ciepło. Nie znamy się długo i dobrze ale czasami więź po prostu się staje i ciężko to wyjaśnić. Po prostu.

Marcelina nauczyła mnie, że w związku obie strony powinny mieć pasję, wolność i zaufanie. Pokazała mi, że bycie silną to nauka na całe życie. Że życie swoją pasją to piękna ale to trudna droga, warta każdego kamyczka na szlaku.

 

Znam więcej takich dziewczyn.

I wiecie co, #girlpower to wbrew pozorom ciężki temat.

 

Czym jest dla mnie?

Odejściem od wszystkiego co złe i co mnie ogranicza.

Zaczęciem od nowa już wkrótce bez rodziny obok ale za to z psem i dobrymi ludźmi na miejscu.

Życiem swoją pasją.

Współczuciem i miłością dla ludzi, którzy nie chcą zrozumieć tego jaka jestem. I nie tylko ja.

Pozwoleniem sobie na bycie słabą kiedy nie mam siły.

Pozwoleniem sobie na bycie silną kiedy wiem, że muszę a może nie wypada.

#girlpower to bycie dzielną i życie zgodnie ze sobą.

 

 

Love love,

 

Lola

 

ps.

 

5 thoughts on “GIRL POWER!

  1. Piękny tekst! Brawo Lolu! Myślę, że każda kobieta powinna go przeczytać choć raz!
    Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale tym tekstem zrobiłaś wszystkim kobietom wielką przysługę. W każdej złej chwili mogą tutaj wejść i dodać sobie tym tekstem trochę ciepła i otuchy. Mogą go wydrukować i mieć zawsze przy sobie. Nie muszą kupować grubych i długich książek pisanych przez mądrych psychologów bo mają Twój tekst, który opisuje to o czym często zapominamy a w zasadzie każdego dnia nosimy ze sobą.
    Dziękuję! ❤️

  2. Ogryziu się wzruszył i nie wie co powiedzieć.. Ach!
    Lakuję komentarz powyżej i chylę czoła wszystkim Girl Power z tej opowieści i z mojej historii życia!
    Dziękuję, Karoliś!
    Zwyłam się osobliwie ze szczęścia, żeś taką wartością i nie mogę się Ciebie/Was doczekać. Przebieram nóżkami w miejscu i wyglądam już Was w mojej wyobraźni na dworcu.
    Już-Już <3 Będzie cudnie! =D

  3. OH Lolu Lolu, jesteś taka silna!

    Dajesz mi wiarę i nadzieję na następne dni i realizację marzeń!
    Dziękuję <3

  4. Wpadłam tu przypadkiem i… wpadłam 😉
    Świetny tekst, ma moc, prawdziwy #girlpower! Każda kobieta ma w sobie wielką siłę, tylko nie każda potrafi ją uwolnić <3 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *