Uncategorized

Czym rysuje – czyli mini przewodnik po moich narzędziach.

Cześć i czołem!

 

Często dostaję wiadomości na temat tego czym rysuję, jak rysuję i jak się można nauczyć takiego stylu. A ja….nie umiem na to wszystko odpowiedzieć. Wydaje mi się, że to nie jest tak, że ja tu i teraz napiszę wam, o swoich narzędziach i to da gwarancję sukcesu. Przyznam szczerze, że kiedy ja zaczynałam rysowanie na całego i zaczęłam wiązać z tym swoją przyszłość, a było to jakoś w pierwszej – drugiej klasie gimnazjum, to nie dysponowałam wielkimi środkami finansowymi. Ale dysponowałam kreatywnością, szarym papierem i stosem Filipinek, z których wycinałam ładne zdjęcia i tworzyłam swoje personalizowane szkicowniki.

Byłam szczęśliwa, kiedy dorwałam za dwa złote w markecie zeszyt w twardej oprawie z czystymi kartkami. Takie były moje pierwsze szkicowniki. A ilustracja zaczęła się dla mnie w momencie, w którym dostałam kredki akwarelowe. Ale ten wpis to nie moja historia. Chciałam po prostu tym wstępem powiedzieć, że jak masz w sobie wielką pasję to będziesz każde narzędzie i okazję traktować jak złoto. Serio.

 

W tej chwili dzięki pracy i wiedzy, którą zdobyłam przez te wszystkie lata wiem, czym najlepiej mi się rysuje i maluje. Bardzo się cieszę, że odkryłam swoje ulubione narzędzia, ale też nie ukrywam, że nie mogę się doczekać tych wszystkich nowych rzeczy które odkryje. W ich odkrywaniu pomaga mi często Instagram albo Pinterest. Czasami się okazuję, że, żebym mogła uzyskać zamierzony efekt wcale nie muszę wydawać wielkich pieniędzy, bo większość już mam w swoich pudełkach.

Do stworzenia tej ilustracji użyłam kredki akwarelowej, kredki ołówkowej, ecoliny i akwareli w kostkach.

 

Nie ukrywam i nie będę ściemniać skromnie, że przez ostatni rok mój warsztat się bardzo zmienił. Rysuję codziennie, narzucam sobie tematy, kombinuje i ćwiczę. Oprócz tego pracuje na etacie, piszę książkę, prowadze swoją własną firmę i planuje ślub. Mieszkam też chwilowo na walizkach, więc nawet nie mam swojego stołu do rysowania. Czyli generalnie mam nieskończoną ilość wymówek ale się tym nie przejmuję. Bo to rysowanie mnie składa na nowo w tym moim życiowym haosie. Więc chyba wychodzi na to, że moim pierwszym i zdecydowanie najważniejszym narzędziem jest PASJA. Musisz chcieć pracować, ciężko pracować. Rozwijać się i nauczyć się tego, że konkurencja to nie rywale. To dodatkowy element Twojego własnego rozwoju. Wiem co piszę – bywały i bywają nadal momenty, że komuś zazdroszczę lepszego warsztatu, lepszych ilustracji, lepszych portretów. Ale to mnie TYLKO I WYŁĄCZNIE motywuje do pracy.Często rysuje na kolanie, w łożku. Uwielbiam wtedy oglądać filmy dokumentalne – najczęściej o seryjnych mordercach ( i tak, znam Stanowo 😉 ), wtedy pomaga mi w tym moja kochana deska, którą wieki temu kupiłam w Empiku jak mieszkałam w Warszawie.

 

A więc przedstawiam Wam mój mini przewodnik po ukochanych narzędziach.

Jeśli chodzi o pędzle, to te do akwareli muszą być z miękkiego i delikatnego włosia. Półokrągłe. No przynajmniej jak dla mnie.  Świetnie sprawdzają się te syntetyczne ale tak naprawdę muszę je zawsze wymacać w sklepie plastycznym, żeby wiedzieć, że to ten.

 

Kolory to najważniejszy element moich ilustracji. Nie jestem kolorowa – bezpiecznie się czuje w ciepłych, czekoladowych barwach z elementami pudrowego różu. Czasami zaszaleje i dodam mleczną miętę. Znajomość mojej własnej palety bardzo ułatwia mi zakupy. Jestem od lat fanką ecoliny w słoiczkach. To zagęszczona akwarela, którą można rozpuszczać w wodzie i mieszać z klasycznymi akwarelami w kostce. Używam jej zawsze do portretów w wianuszkach, ze względu, że nie zakrywa tuszu i jest idelanie przezroczysta w swoim kolorowaniu np.kwiatów.

 

Kiedyś kupiłam sobie akwarele w tubkach ale o nich zapomniałam. Przepadły w którejś z przeprowadzek ale… trafiłam na promocje w plastyku i tak oto kupiłam sobie pięć ulubionych akwarelowych kolorów. To gęsta akwarela – trochę tępa jak gwasz ale idealnie się poddaje wodzie i nie schnie na brudny mat. Polecam z całego serca. Pamiętajcie, że dobry zestaw do malowania przeróżnymi rodzajami akwareli, to pędzel, czysta woda i kuchenne ręczniki papierowe pod ręką do ściągania nadmiaru wody i farby z papieru. W moich ilustracjach mieszam przeważnie kredki akwarelowe firmy Derwent – możecie je kupić na sztuki – mieszam też ecoline i kostkowe akwarele. I teraz, wprowadzam też akwarele w tubkach.

 

Poniżej możecie zobaczyć co wychodzi mniej wiecej z takiej mieszanki 🙂 To jeden z moich próbnych akwarelowych wianków. Nie jest dokończony ale daje sobie czas, żeby do niego wrócić. Bo właśnie tego codziennie uczy mnie malowanie – cierpliwości.

 

Pisaki, to zdecydowanie serce moich ilustracji. Do szybkich kresek w szkicowniku używam moich ukochanych pisaków MUJI – można je kupić stacjonarnie w Warszawie lub na ich stronie internetowej.

 

 

Do rysowania portretów wygrywają zdecydowanie microny o dwóch podstawowych dla mnie grubościach – 005 i o1

 

 

 

 

Jakiś czas temu postanowiłam postawić na więcej ekspresji i ołówki były strzałem w dziesiątke 🙂

 

Ołówek ma niesamowite możliwości – możecie nim wyczarować wiele emocji bez używania kolorów. Same kreski zmieniające się pod wpływem nacisku wystarczą. Jak dla mnie – MAGIA! Natomiast zdecydowanie wygrałam życie kupując ostatnio ołówki akwarelowe – czyli takie, po których możemy przejechać pędzlem z wodą i zmieniają naszą ilustracje w coś naprawdę wyjątkowego. Dzięki tym ołówkom wróciłam do Harrego Pottera i moich projektów, bo jak się okazało to właśnie był ten brakujący element do ich stworzenia.

 

 

 

 

 

Wiem, mogłam użyć teoretycznie czarnej, akwarelowej kredki ale to ciągle było nie to. No, ale teraz jestem w domu. 🙂

Pisaki, mazaki i markery, których używam do szkicowników, kreatywnych projektów i które po prostu…. lubię kupować od czasu do czasu 😉 to różny miks. Tu nie mam swoich ulubionych firm. Najczęściej kupuję to, co się nawinie, ma moje ukochane kolory i dobrze „siada” na papierze. Najczęściej są to promarkery, brushmarkery albo pisaki do kaligrafii prosto z Japonii.

 

 

Jeśli chodzi o papier, to uważam, że to ważne, żeby miał od 200 do 300 gram i najcześciej kupuję z firm: Canson, Gamma albo czasami testuje te, które akurat są dostępne w sklepie. Tu dochodzi jeszcze temat kwasowatości papieru i tego jak on współgra z innymi narzędziami. Jego struktury, zalety i wady. To jeden z tych tematów na osobny wpis. 🙂

 

Ilustracja poniżej jest narysowana i namalowana kredkami akwarelowymi, akwarelami w kostce oraz wykończona zwykłymi kredkami na papierze Canson 300 gram.

 

Przyznam szczerze, że temat tego czym rysuję, jest bardzo obszerny. To co pokazałam Wam dzisiaj, to moje naprawdę podstawowe elementy. Teraz prowadząc nieco walizkowe życie jest mi naprawdę ciężko. Dlatego dzięki metodzie prób i błędów mam już swoje sprawdzone narzędzia. W sklepie plastycznym zostawiam zawsze fortunę ale ilustracje które kupujecie muszą być na najlepszym papierze, wykonane najlepszymi jakościowo narzędziami. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji.

 

Mam nadzieję, że ten wpis wam nieco rozjaśnił niektóre sprawy 🙂 Mam nadzieję, że jak już zamieszkamy w naszym domku, to zaproszę was do mojej pracowni. Tymczasem robię po prostu swoje w każdych warunkach. 🙂

Pięknego i twórczego tygodnia!

 

Lola

One Comment

  • Polly

    Świetny wpis! Chociaż mogloby się wydawać, że taki spójny, charakterystyczny styl i paleta to wynik operowania jednym-dwoma narzędziami, to przy bliższym oglądzie widać, jak wiele za tym stoi doświadczenia, eksperymentów i mimo wszystko szeroki wachlarz środków, dzięki którym panujesz nad kreską. Eksperyment, ale nie tracący ściśle wyznaczonego celu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *