Lola w mediach,  Życie i cynamon

Instagram i ja.

Umówmy się – nie jestem specjalistką od Instagrama. Korzystam najczęściej z darmowej wiedzy i swoich obserwacji oraz doświadczenia zebranego podczas pracy w różnych korporacjach i mojego dziesięcioletniego już blogowania.

Odkąd zaczęłam rysować, wiedziałam gdzieś w sercu, że będzie to mój sposób na życie.

 

Wiedziałam też, że to nie będzie łatwe i samo się nie zrobi. Pracowałam w kawiarniach, w Mcdonaldzie, w cukierni piekłam ciasta, w magazynie na wielkiej hali dźwigałam kartony i pakowałam zamówienia internetowe – tam dotknęłam pierwszy raz pojęcia personalizacji – zaprojektowałam w ramach swojej pracy elementy graficzne dla sklepu internetowego dla globalnej sportowej marki.

Potem była karuzela zwana życiem a ja cały czas rysowałam. Ja się naprawdę nigdy nie poddałam. I nie, to nie jest kolejna rzewna historia o tym jak pięknie spełniać swoje marzenia.

Ostatnio lekko mnie ukuło kiedy na kilku rysunkowych kontach przeczytałam coś mniej więcej w stylu ” wrzucam wam takie zdjęcie ilustracji jakie jest, bo szkoda mi czasu aranżować stylizacje” i oczywiście magiczne zdanie o tym jaki to czas jest cenny i marketingowa śpiewka okraszona serduszkami „wole ten czas przeznaczyć na wasze zamówienia”

Albo były też takie opisy, że „ja to się tam nie będę starać, wole wam pokazywać prawdę etc.”

Wiecie dlaczego mnie to ukuło? Bo po pierwsze jak to ja – pomyślałam, że może ja się tu staram z kombinowaniem i planowaniem stylizacji i pewnie się wydurniam.

 

Ale na szczęście sama sobie dałam rzeczywistością po twarzy i zrozumiałam, że lubię te zdjęcia, ten cynamonowy świat. Nasze nadmorskie życie.

Nie wiem… może to kwestia patrzenia na życie trochę inaczej, ale wyłapuję detale ze zwykłych chwil i staram się je upiękniać. Czy to złe?

Oczywiście, że nie. Zresztą jeśli ktoś mnie obserwuje to wie, że u mnie zawsze jest szczerze. I zawsze szanuje zdanie innych mimo, że często moje nie jest zbyt szanowane tudzież rozumiane.

Lubię ładne kadry i łapanie chwili. Lubię szukać w sklepie z używaną odzieżą ciekawych tkanin i rzeczy które wykorzystam w zdjęciach.

Lubię rysować wasze portrety i podkreślać je tłem, tematem i opisem.

Naprawdę lubię to wszystko robić.

Wiecie, że ludzie kupują oczami? Sama mam masę zapisanych zdjęć które mnie inspirują i są po prostu ładne.

A wierzcie mi, że przy odpowiednim podejściu nawet odrapane ściany mają urok.

Początkowo ten post miał być o tym jak fotografuje i czego używam do kreowania swojej marki na Instagramie. Ale nie wiem czy potrafię to idealnie opisać. Moje konto mam od 2012 roku i traktuje je jak swój pamiętnik z ostatnich 7 lat. Dopiero od dwóch lat, kiedy zaczęłam pokazywać bardziej swoje portrety i ilustracje zaczęło się budowanie firmy.

Nie zmieniło się za to to, że nadal używam konta jako pamiętnika, bloga i zapisków z codzienności – niestety ucierpiał na tym mój blog.

 

No dobra ale przejdźmy do rzeczy.

Czego używam do robienia zdjęć?

Aparatu cyfrowego i w telefonie.

Zdjęcia przerabiam tylko w VSCO mieszając filtry i ustawienia. Oprócz tego robiąc zdjęcia aparatem ustawiam w nim też ISO i dopasowuje do klimatu jaki chcę uzyskać.

Jeśli chodzi o tematy i o to co dla mnie jest fotogeniczne to jest tego naprawdę dużo i myślę, że każdy ma swój sposób patrzenia na rzeczywistość.

Tła do zdjęć aranżuje na szybko. Mam miejsce w którym trzymam materiały.

Używam apaszek, drewna, szafy, drzwi, pościeli, materiałów takich jak len, książek.

Dekoruje to złotkami i bibułkami.

Co zresztą widać w większości moich zdjęć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mam swoją paletę kolorów której się trzymam. Nie mam potrzeby szukania i kombinowania, bo po tylu latach rysowania mam wreszcie swój świat i kolory.

 

A co jak nie mam pomysłu na zdjęcie i temat?

Pinterest to mój przyjaciel. Masa inspiracji oraz morze darmowych ustawień do przeróżnych filtrów w VSCO.

Przeglądam też instagrama za pomocą lupki i proponowanych dla mnie zdjęć.

Oglądam różne wyzwania i czasami biorę w nich udział.

A czasami po prostu jak mi się nie chcę to robię przerwę.

 

Oczywiście piszę oczywiste oczywistości ale chciałam pokazać swoją perspektywę i , że można robić szybko i sprawnie naprawdę fajne zdjęcia.

Warto po prostu pomyśleć jaki jest mój świat i jakie małe i duże rzeczy się na niego składają.

A potem można śmiało kolorować swoje życie, bo to naprawdę fajna frajda pokazywanie swojej rzeczywistości i budowanie swojego świata.

 

 

L.