Panna Lola pisze,  Życie i cynamon

Hello 2022!

Dzień dobry w Nowym Roku!

 

Czy weszliście w niego pełni nadziei na to co nowe, czy ze spokojem, bez planów i większych oczekiwań?

Albo tak jak ja – gdzieś pomiędzy marzeniami, twardym stąpaniem po ziemi, głosem rozsądku i wielką nadzieją w tle jak słońce?

Z jednej strony człowiek chciałby się czule rozmarzyć, zaplanować swoje życie od nowa, zmienić stare złe nawyki na te nowe, idealne. A to wszystko już, zaraz i natychmiast. Wiadomo jednak, że się nie da i weź tu nie zwątp w nowe czasy które miały być tymi lepszymi.

 

Nowy rok zaczęłam więc od słodkiego, leniwego urlopu, który trwał aż do wczoraj. Trochę sprzątałam, spacerowałam, dużo czytałam a pod sam koniec zaczęłam nawet rysować ponownie na iPadzie. Okryłam nową pozycje do spożywania kolejnych wciągających dawek lektur – otóż leżąc na brzuchu, z dyndającymi nogami ” w te i wewte” popierając się łokciem można zapomnieć o całym świecie. Być może owa poza jest niezbyt wygodna na dłuższą metę, ale przynajmniej już mi się tak nie nudzi, bo to taka frajda – podyndać nogami.

 

Oczywiście w moich planach czas wolny jawił się zupełnie inaczej. Miały być wielkie zmieniające życie porządki – nie było.

Miały powstać setki szkiców – nope.

Miałam medytować i ćwiczyć jogę – niestety nie wyszło.

Zatem, co wyszło?

Bezkarne i leniwe drzemki w ciągu dnia.

Spacery w lesie.

Wyjadanie zapasów pierogów z zamrażarki i popijanie gorącym barszczykiem – och, najlepsze trzy dni mojego gastro życia, zaraz po naszym torcie weselnym.

Ach no właśnie, było przecież dużo rozmów z moim Ukochanym, prawie żadnych kłótni o pierdoły w których wyzywam go od marud i każe mu zamiatać schody – wyrodna żona.

Nauczyłam się palić w piecu i czuję się słodko niezależna i silna na samą myśl, że umiem zrobić ciepło w domu. To takie symbolicznie piękne.

Były zachwyty nad mrozem i Kaszubskim krajobrazem zimowym.

Były stare filmy oglądane wieczorami i rytualne soboty z pizzą na kanapie, Nim obok i psem który żebrał o okruszek jak o życie – Kora, serio, nie masz godności….

 

Pardon, posprzątałam szafę! Mam nadzieję, że ten nowy ład ( he he he ) zapanuje w niej na dłużej niż jak zwykle.

Wyrobiłam też nawyk idealnego ścielenia łóżka zaraz po przebudzeniu – tak wiem, wyczyn godny berła Pani Domu ale kiedys usłyszałam zdanie, że jak codziennie pieknie pościelisz łóżko, to już będzie pierwsza rzecz którą zrobiłeś w ciagu dnia i jest dobrze. No, jakoś tak brzmiał sens tej wypowiedzi.

 

Nadszedł jednak koniec urlopu i przyszedł poniedziałek, który mi nie wyszedł. Wrócił lekki strach o przyszłość firmy, nie mogłam się skupić na kilku ważnych rzeczach i martwi mnie kilka innych kwestii.

Jak to odczarować?

Po prostu pracować i robić swoje.

Choćby nie wiem co.

I to jest właśnie moje przesłanie dla mnie samej. Po prostu pracuj i rób swoje.

Systematycznie.

Lubię bowiem zasypiać z poczuciem, że zrobiłam tyle ile mogłam i nie zmarnowałam dnia.

Dobre uczucie.

Tymczasem na koniec kilka kadrów z ostatnich dni

Lola

 

Mąż <3

Wiejski monitoring.

Czasami ścielenie łóżka jest poważnymi negocjacjami.

u Nas <3

 

o psie który jeździł po drewno

 

<3

A na koniec dodam, że stworzyłam darmowy kalendarz do pobrania

 

znajdziecie go pod tym linkiem

 

Buziaki!