• Panna Lola rysuje

    Czym rysuje – czyli mini przewodnik po moich narzędziach.

    Cześć i czołem!   Często dostaję wiadomości na temat tego czym rysuję, jak rysuję i jak się można nauczyć takiego stylu. A ja….nie umiem na to wszystko odpowiedzieć. Wydaje mi się, że to nie jest tak, że ja tu i teraz napiszę wam, o swoich narzędziach i to da gwarancję sukcesu. Przyznam szczerze, że kiedy ja zaczynałam rysowanie na całego i zaczęłam wiązać z tym swoją przyszłość, a było to jakoś w pierwszej – drugiej klasie gimnazjum, to nie dysponowałam wielkimi środkami finansowymi. Ale dysponowałam kreatywnością, szarym papierem i stosem Filipinek, z których wycinałam ładne zdjęcia i tworzyłam swoje personalizowane szkicowniki. Byłam szczęśliwa, kiedy dorwałam za dwa złote w markecie…

  • Panna Lola rysuje,  Życie i cynamon

    Zimowe rzeczy i inne sprawy.

    Skoro w powietrzu czuć już wiosnę. I przetrwaliśmy kolejny koniec świata. I skoro ja przetrwałam ostatnie tygodnie pełne mrocznych miejsc, to…   czas na pożegnanie zimy.     No tak jeszcze niezbyt oficjalnie ale jednak. Zima była ciężka. Zimna i pełna smogu. Była też pełna wina, bezsennych nocy, rozmów. Byla szukaniem siebie na nowo – jeszcze nie znalazłam. Była też pełna paradoksalnej wdzięczności Temu KOMUŚ na GÓRZE za to, że dał mi tyle do dźwigania bo stałam się przez to lżejsza. Same paradoksy.   Nie ukrywam, rozczarowałam się. To zawsze kończy się rozczarowaniem. Ale w zasadzie… to chyba nie było tragicznie.   Udało mi się rozpocząć pracę nad kilkoma super projektami.          …

  • Panna Lola rysuje,  Życie i cynamon

    Miłość, miłość…

    Miłość jest Kosmosem. Pomiędzy słowami jest jej najwięcej. Ale komu ją teraz dać? Zamykam ją w czekoladowych ciastach, parzeniu earl greya. Magazynuję ją w nadmorskich opowieściach. Pakuję do szafy ze stosem świeżej pościeli. Ale tak naprawdę przez to, że jest tak wielka jak Wszechświat i że nie ma końca to boję się jej najbardziej na świecie.         Więc strach zamieniam na rysowanie i nie czekam na magię. Tylko sama ją robię. Nie umiem żyć bez oddychania. A rysowanie jest oddychaniem. Umiem za to żyć bez Ciebie. Wygrałam. Od dłuższego czasu moim marzeniem było stworzenie sesji ślubnej, która byłaby magiczna i kosmiczna. Która pokazywała by subtelnie, że Ślub może być kosmiczny,…

  • Panna Lola rysuje,  Życie i cynamon

    Umiem tańczyć sama.

    Ostatnie dni były ciężkie. Jakiś wirus mnie wziął z zaskoczenia i rozłożył na łopatki. Ale to nic. To było potrzebne bo zaczęłam wreszcie myśleć. Brawo. No bo ja nie jestem herbatą, ani zupą pomidorową ani czekoladą, żeby mnie wszyscy lubili. Pomyślcie. Ile czasu tracimy na ludzi, którzy wydają nam się ważni w pracy, szkole etc. Żeby tylko nas zaakceptowali, zjedli z nami obiad, poszli do sklepiku szkolnego, pogadali o komiksach. Im bardziej zabiegamy o ich uwagę myśląc, że są jacyś super kosmiczni i WOW, to bardziej zapominamy o sobie. Właśnie to przerabiam – za bardzo mi zależy na zdaniu innych ludzi. Analizuje, stresuje się niepotrzebnie co źle na mnie wpływa.…

  • Lola w mediach,  Panna Lola rysuje

    Love Story – czyli miłość w obrazkach.

    Dzisiaj mam dla Was coś wyjątkowego. Coś nad czym pracuję odkąd tylko rysuję, czyli od zawsze. Ten projekt ewoluował przez wiele lat. Ale to jestem ja. To jest moja historia. Od początku do końca. Przeżyłam to kilka razy. I z każdym razem boli tak samo. I cieszy tak samo. I motylki są zawsze inne. I pocałunki smakują zawsze inaczej. I noce są samotne a potem nagle ciepłe i pełne czułości.   Chciałam się też z Wami podzielić nagraniem radiowym. Przez dłuższą chwilę mówię o tym jak to jest z rysowaniem u mnie, co mnie inspiruję i dlaczego jestem taka a nie inna. Mam nadzieję, że nie przerazi Was mój głos.…

  • Panna Lola rysuje,  Życie i cynamon

    Kosmos i inne sprawy.

    Wszystko co mnie w życiu spotyka, mam, bo rysuję. To tylko tyle i aż tyle.   Pojechałam nad morze. Po drodze padał śnieg i wszystko wyglądało jak w piosence Franka Sinatry. Jechałam nad to morze z poczuciem przełomu, które tam na mnie czeka. Wiecie z tym dziwnym przeczuciem, które jak się potem spełnia to stoisz o dziewiątej rano w sobotę nad brzegiem Bałtyku i wiesz. Wiesz, że to jest to miejsce. Ten czas. Ten moment.   I wszystkie znaki na niebie Ci o tym mówią. Sama sobie rysuję drogę mleczną swoim sercem. Bo odkąd zaczęłam słuchać tego co mi mówi, to zadziała się magia. I chociaż teraz nie mam komu…

  • Panna Lola rysuje,  Życie i cynamon

    Pustka vs Fale

    Święta minęły dziwnie. Pojawiły się osoby z przeszłości i pozwoliły zrozumieć teraźniejszość. Było trochę rozmów i to co najważniejsze – zostawienie pewnego etapu za sobą. W drugi dzień Świąt obudziłam się pusta. Nie czułam nic. Nie chciałam niczego. Mogłabym spędzić namiętną noc z Dorocińskim a nie czułabym nic – sorry Marcin.     Nie czuję nic.     Jestem w dziwnej próżni i nawet nocne podjadanie piernika mnie nie kręci. Pojechałam do Pyskowic. Stąpałam kocimi łbami, wdychałam zapach dymu i deszczu. Słuchałam muzyki, która jest ważna. I nic nie czułam. Ktoś mi powiedział, że jestem piękna. I nic nie czułam. Pomyślałam o nowych rysunkach. I nic nie czułam. Znalazłam perełki…

  • Panna Lola pisze,  Panna Lola rysuje,  Życie i cynamon

    Blogmas N.2 – Pierwszy poniedziałek grudnia.

    Cześć i czołem, Dzisiaj we Wrocławiu -6 stopni i Dziadek Mróz przyszedł niespodziewanie posypując wszystko mgłą i brokatem. Grudzień nieodmiennie kojarzy mi się z podsumowaniem ubiegłych miesięcy, piciem herbatki i szykowaniem się na nowe wyzwania w Nowym Roku. Pierwszy raz od bardzo dawna czuję, że wszystkie cele, które sobie postawiłam uda mi się zrealizować. Czuję wielką motywację i motylki w brzuchu. No właśnie, te motylki. Zapowiadałam na Instagramie pewną niespodziankę, związaną z pierwszym poniedziałkiem grudnia. Bo widzicie, cztery lata temu pewnego zimowego wieczora byłam bardzo smutna i leżałam w wannie. Zastanawiałam się, jak zmienić swoje życie na lepsze i co mogę robić lepiej. A czego lepiej już nie robić. No…

  • Panna Lola rysuje,  Życie i cynamon

    Blogmas N.1 – Hello December! Czyli grudniowy niezbędnik.

    Witajcie w grudniu! Przed nami jeden z najpiękniejszych – przynajmniej dla mnie – miesięcy w całym roku. I chociaż we Wrocławiu jeszcze nie ma śniegu, to i tak czuć go w powietrzu. Od kilku dni zastanawiałam się co z tej okazji mogłabym zrobić dla Was. I właśnie tak powstał BLOGMAS Postaram się przez najbliższe dni przeprowadzić Was przez mój grudzień. Dawno nie pisałam i uznałam, że postawienie sobie takiego wyzwania będzie dla mnie bardzo dobrym ćwiczeniem. Na dobry początek mój     swetry, duży kubek, słoik pełen malinowej herbaty, cynamonowe świeczki, gorące prysznice – wanno, tęsknie.   Słuchanie starych świątecznych jazzowych piosenek, ‚Love Actually’ –  bo w tym roku najbliższe są…

  • Panna Lola rysuje,  Życie i cynamon

    Gdybym była Panną Retro.

    Gdybym była Panną Retro to nosiłabym wielkie okulary i tkwiła z nosem w wierszach Gałczyńskiego. Wszędzie chodziłabym pieszo, by widzieć i czuć nieco więcej. W uszach grałby mi Jazz i Edith Piaf. Piekłabym nocami torty trzypiętrowe i słuchała radio z muzyką klasyczną. Gdybym była Panną Retro nosiłabym czarny płaszcz do kolan i różowy beret. Stukałabym obcasami po kocich łbach i w każdej kieszeni miała chusteczki i miętówki. A w torebce szminkę. Czerwoną. Gdybym była Panną Retro to szukałabym miłości, ale to pewnie miłość odnalazłaby mnie.     Jak kochać to na zawsze. Jak kraść to miliony. Kochałabym na zawsze i już. Bo miłość jest prosta.   Jest On. Jest Jazz.…