• Freelancing – droga do wolności?

    Czy bycie freelancerem sprawia, że komfort naszego życia jest lepszy? Co to w ogóle znaczy? Czy to jest wolność?     Na takie i inne pytania miałam szansę odpowiedzieć w zeszłym tygodniu w ramach spotkań Koła Naukowego touchpoint w fundacji FOOD THINK TANK na wrocławskim Nadodrzu.   Żeby było jasne, to   Freelancing dla mnie, nie jest drogą do wolności   Szok, niedowierzanie, ale że jak? – Mniej więcej takie reakcje namalowały się na twarzach ludzi, którzy przyszli na spotkanie. Nieco też zbiłam z pantałyku Pana prowadzącego. A że ostatnio mam talent do zaskakiwania ludzi, to wcale mnie te miny i reakcje nie zaskoczyły. Czy bycie freelancerem sprawia, że komfort…

  • Heart is open.

    Pod koniec lutego w moim życiu nieco pojaśniało. A potem w połowie marca zrobiło się cicho i ciemno bo ze strachu uciekłam przed wiosną w sercu. Marzec był w ogóle dziwny. To naprawdę słaby miesiąc dla mnie, zaraz po maju. Czasami jest tak, że coś przychodzi niespodziewanie.  I Cię zaskakuje. I brakuje Ci tchu i stoisz przy kuchennym oknie i wypatrujesz czy to już nastawiać wodę na herbatę mając jednocześnie sparaliżowane wszystko ze strachu i szczęścia. I nagle dopada Cię strach. O ŁAŁ Lola, nie jesteś Królową Śniegu! ŁAŁ Lola umiesz czuć inne rzeczy niż miłość do Kory i czekolady.   ŁAŁ Lola, jesteś taka głupia i zrobimy Ci teraz…

  • Prawda.

    Celiakia (choroba trzewna) to trwająca całe życie immunologiczna choroba o podłożu genetycznym, charakteryzująca się nietolerancją glutenu, białka zapasowego zawartego w zbożach (pszenicy, życie, jęczmieniu, owsie*). Działający toksycznie gluten prowadzi do zaniku kosmków jelita cienkiego, maleńkich wypustek błony śluzowej, które zwiększają jego powierzchnię i są odpowiedzialne za wchłanianie składników odżywczych. W efekcie toksycznego działania glutenu wchłanianie pokarmu jest upośledzone, co prowadzi do wystąpienia różnorodnych objawów klinicznych. Jedyną metodą leczenia celiakii jest stosowanie przez całe życie ścisłej diety bezglutenowej. Celiakia nie jest alergią, choć często jest z nią mylona. Do niedawna uważano celiakię za “rzadkie schorzenie małych dzieci, z którego wyrasta się po kilku latach diety”. Nic bardziej błędnego! Mit celiakii jako choroby wieku dziecięcego…

  • Nie.

    Nie lubię groszku z marchewką upałów jak lakier do paznokci wygląda na nich inaczej niż myślałam cienkich papierów bo akwarele się zawsze kuleczkują owoców morza brzydko pachnących płynów do płukania tkanin deadline’ów asap’ów wysokich obcasów bo nie umiem i tyle.   Nie pozwolę Ci też podejść blisko i głaskać mojego psa. Nie opowiem Ci wszystkiego bo to bez sensu. Nie zobaczysz tej czarnej koronkowej bielizny. Nie ugotuję Ci obiadu. Nie wezmę od Ciebie moich ukochanych konwalii. Nie pójdziemy do kina. I na trochę wina. Nie umyjesz mi włosów pod prysznicem. Nie wypiję herbaty, którą mi zrobisz. Nie powiem Ci, która czekolada jest najlepsza i na czym polega jej magia. Nie…

  • Super Lola

    Mówią nam, że potrzebujemy farb do włosów, nowego kremu na zmarszczki i że nasiona chia zastąpią nam wszystko. A przecież najpiękniej wyglądamy w koszulkach swoich chłopców po nieprzespanych nocach. W potarganych włosach i pachnące cynamonem. Ten rok zatacza piękne koło. Rok temu o tej porze mieszkałam w Warszawie, za wszystko przepraszałam i nie wiedziałam, że kilka tygodni później przyjdzie mi nagle wszystko zmienić. Wyjechać. Wydorośleć. Zamknąć pewien rozdział na zawsze. A potem otworzyć nowy. I z trzaskiem drzwi kolejnej taksówki zamknąć. W tamtym roku zostałam sama. I chciałam czy nie, musiałam zostać swoją własną Superbohaterką. Jak to się robi? Mi najpierw pękło serce. Pozlepiałam je nocami rysując swoje własne bajki…

  • Sztuka budowania.

    Jeśli chodzi o sztukę budowania, to jestem w tym totalnie zielona. Budowanie relacji, to coś czego powinno nas się uczyć od przedszkola a nie tylko zdawać się na magiczny dziecięcy instynkt. Budowanie związku, to sztuka zgapiania – od rodziców. A co jeśli nie masz takiego przykładu? A co jeśli w każdych nowych relacjach czujesz się jak wypłosz i jedyne na co masz ochotę, to to, żeby już było po wszystkim. Bo jest za dobrze. Bo boisz się odezwać ze strachu a paradoksalnie ze stresu gadasz głupoty, których potem nie pamiętasz? Bez sensu. Czekasz na Kosmos a kiedy przychodzi, z doświadczonego i wspaniałego Astronauty zamieniasz się w głupka, który wie jedynie,…

  • Już jest dobrze.

    Tak sobie myślę, że codziennie łamiemy sobie serca na miliony sposobów a potem próbujemy je sklejać czekoladą i winem. Albo randkami. W ciągu ostatnich kilku tygodni byłam na kilku randkach. A potem wracałam do pustego mieszkania i zastanawiałam się dlaczego na nie chodzę? Dlaczego wkładam najlepsze sukienki? Maluję paznokcie? Daję sobie znowu prawić komplementy – och Lola jakie Ty masz piękne oczy – och Lola a te włosy – och Lola jesteś urocza – och Lola chodź do mnie na wino – och Lola jesteś taka fajna – och Lola jak Ty fajnie rysujesz… i tak dalej i tak dalej.   Dlaczego? Bo chciałam znowu uwierzyć w coś, w kogoś. Ale…

  • Zimowe rzeczy i inne sprawy.

    Skoro w powietrzu czuć już wiosnę. I przetrwaliśmy kolejny koniec świata. I skoro ja przetrwałam ostatnie tygodnie pełne mrocznych miejsc, to…   czas na pożegnanie zimy.   No tak jeszcze niezbyt oficjalnie ale jednak. Zima była ciężka. Zimna i pełna smogu. Była też pełna wina, bezsennych nocy, rozmów. Byla szukaniem siebie na nowo – jeszcze nie znalazłam. Była też pełna paradoksalnej wdzięczności Temu KOMUŚ na GÓRZE za to, że dał mi tyle do dźwigania bo stałam się przez to lżejsza. Same paradoksy.   Nie ukrywam, rozczarowałam się. To zawsze kończy się rozczarowaniem. Ale w zasadzie… to chyba nie było tragicznie.   Udało mi się rozpocząć pracę nad kilkoma super projektami.            …

  • Miłość, miłość…

    Miłość jest Kosmosem. Pomiędzy słowami jest jej najwięcej. Ale komu ją teraz dać? Zamykam ją w czekoladowych ciastach, parzeniu earl greya. Magazynuję ją w nadmorskich opowieściach. Pakuję do szafy ze stosem świeżej pościeli. Ale tak naprawdę przez to, że jest tak wielka jak Wszechświat i że nie ma końca to boję się jej najbardziej na świecie.         Więc strach zamieniam na rysowanie i nie czekam na magię. Tylko sama ją robię. Nie umiem żyć bez oddychania. A rysowanie jest oddychaniem. Umiem za to żyć bez Ciebie. Wygrałam. Od dłuższego czasu moim marzeniem było stworzenie sesji ślubnej, która byłaby magiczna i kosmiczna. Która pokazywała by subtelnie, że Ślub może być kosmiczny,…

  • Droga Mleczna.

    Czuję, że dawno temu w Galaktyce ktoś mi już zaplanował wszystko od razu. Bez taryfy ulgowej. Moją własną Drogę Mleczną. Bo to jest tak, że nawet jak jest ciężko i szaro, to gdzieś z pomiędzy mgły wydobywa się brokat. Gwiezdny pył. I możesz się obrazić i wrócić na Ziemię. Albo dzielnie płynąć w Kosmosie bo przecież tu jest tak pięknie, nawet jak nie jest pięknie bo to znaczy, że będzie pięknie. I nie wiem czego nie mogę doczekać się bardziej. Nowej muzyki. Nowego zapachu do zapamiętania. Głosu do słuchania. Nowych rozmów do rana. Nie wiem, bo narazie szukam mapy w tym Kosmosie i jest pięknie tak jak jest. Pusto. Cicho.…