Q&A #1

Cześć i czołem! Dzisiaj miał tu wylądować bardzo smutny post ale wzięłam się w garść i mam dla was Q&A, które zebrałam na swojej grupie „Panny Retro”.

 

Pytania nie są posegregowane sekcjami więc wybaczcie skakanie pomiędzy tematami, ale tak będzie może nawet ciekawiej?

 

Zosia pyta: Od kiedy zaczęłaś rysować? Jakie jest twoje motto życiowe?

Rysuję odkąd tylko pamiętam i to żadna kokieteria z mojej strony. W moim domu zawsze były farby, kredki, papier, ściany i miałam też palce, które namiętnie brudziłam tuszami i ołówkami.

Moje motto życiowe…. w tej chwili, to po prostu robić. Pracować ciężko, bo nic mi samo nie przyjdzie. Ale uwielbiam książke „Biegnąca z wilkami” i tam jest piękna myśl:

Z a c z n i j. Tak się czyści zatrutą rzekę. Jeśli się boisz niepowodzenia, zacznij mimo to, a jeśli nie można inaczej, to ponieś klęskę, pozbieraj się i zacznij od nowa. Jeśli znów się nie uda, to co z tego? Zacznij jeszcze raz. To nie porażka powstrzymuje- to niechęć do zaczynania od początku powoduje stagnację. Co z tego, że się boisz? Jeśli się obawiasz, że coś wyskoczy i cię ugryzie, to niech się to wreszcie stanie. Niech twój strach wyjrzy z ciemności i cię ukąsi, żebyś miała to już za sobą i mogła się posuwać dalej. Przezwyciężysz to. Strach minie. Lepiej, żebyś wyszła mu naprzeciw, poczuła go i pokonała, zamiast mieć w nim wieczną wymówkę do czyszczenia rzeki.

Adrianna pyta: Gdyby nie rysowanie to…? No właśnie, co byś robiła?

Gdyby nie rysowanie, to prowadziłabym swoją Pijalnię Czekolady i piekła biszkopty i bezy z owocami. Nad morzem.

Gosia pyta: Jestem ciekawa czy jesteś wstanie utrzymać się z rysowania czy masz dodatkową pracę a jeśli tak to czy jest związana z rysowaniem

W tej chwili mam pracę i nie jest związana z rysowaniem, ale wkrótce mam nadzieję, będę żyła tylko z ilustracji – jeśli będę realizować swój plan. Czyli po prostu ROBIĆ.

Marcelina pyta: Przepis na Twoje fantastyczne brownie!

Nie zdradzę 😉

 

Magda pyta: Z tego co wiem to byłaś w liceum plastycznym. Polecasz?

Bardzo polecam! Nauczyłam się tam wielu niesamowitych rzeczy i poznałam wspaniałe osoby.

 

Dorota pyta: Czemu wybrałaś akurat Gdynię na swoją oazę, co najbardziej uwielbiasz w tym mieście, co Cię przyciąga w nim? No i czy po ślubie zmienisz nazwę z Panny Loli na Panią?

Gdynia po prostu sprawiła, że tu poczułam się jak w domu, mimo, że w tamtym czasie byłam w bardzo dziwnym miejscu w swoim życiu. Do Gdyni przyciągneło mnie morze i spokój. Jest najpiękniejszym miastem z całego Trójmiasta i tutaj jestem szcześliwa.

Panna Lola będzie zawsze. Nawet po ślubie 😉

 

Maria Aniela pyta: Jaki kierunek studiowałaś i na jakiej uczelni?

Nie studiowałam – od razu poszłam do pracy 🙂

 

Karolina pyta: Czy do zostania ilustratorem, tak jak ty, potrzebne są studia artustyczne, czy można do tego dojść jako samouk?

Jak masz w sobie pasje i chęć do ciężkiej pracy to naprawdę wystarczy. Wiem, że to brzmi patetycznie ale praca jako ilustrator to ciężka praca nad sobą. Żadna uczelnia Cię tego moim zdaniem nie nauczy.

 

Zuza pyta: Co cenisz w ludziach?

Wdzięczność.

Szacunek.

Rozmowę i czas.

 

Aleksandra pyta: Jak wyobrażasz sobie swój ślub?

Magicznie. Ale nie chcę jeszcze tego opisywać. 🙂

 

Klaudia pyta: Ile „zajęło” Ci wypracowanie sobie własnego, twórczego stylu?

Ten proces nadal trwa i chyba nigdy się nie skonczy. To trwa odkąd rysuje.

Ela pyta: Prowadzisz pamiętnik / dziennik? nieregularnie 

Wywołujesz zdjęcia? – nie 

Kto sprawia, że jesteś szczęśliwa? – Kamil i ja sama się staram. 

O czym myślisz przed zaśnięciem? – o rysowaniu i książkach

Jaki typ powieści lubisz? – Kryminały i romanse 😉 

 

Magda pyta:  – czy masz jakieś fobie? i czy/jak próbujesz z nimi walczyć? – chyba się za bardzo wszystkim stresuje i to jest moja fobia.
– jakie zapachy, smaki, zjawiska kojarzą Ci się z dzieciństwem i pierwszą miłością? – cynamon 
– gdybyś była rośliną to jaką? – „kiedyś różą byłam lecz nie jestem teraz ;)” 
– najlepszy film na samotny wieczór dla dziewczyny – „Kształt wody” „Amelia” „Dziennik Bridget Jones”
– czy masz drugie imię? – Krysia – po Babci 
– we współczesnym świecie najbardziej cenisz…– ludzi 
– we współczesnym świecie boisz się…ludzi
– przepis na śniadanie od serca ? – naleśniki 
– czy jest coś co Cię ogranicza? – nie wierzę w siebie
– czy znajdę Cię na spotify? – wkrótce stworzę dla was listę 
– dlaczego kupiłyśmy tego vogue ?!  BO BYŁ HAHAHA
– ulubione kwiaty?– róże
– muzyka, która pozwala przetrwać Ci złe chwile? hity lat 80 
– muzyka, która towarzyszy CI kiedy jesteś pełna euforii? -hity lat 80 🙂
– muzyka na sen? – chrapanie Kory
– czy możesz polecić jakiś podręcznik do kaligrafii dla początkujących  – niestety nie znam 🙁 
i najważniejsze ulubiona czekolada? – Lindt! 

 

 

Pytań jest jeszcze więcej więc to tylko część pierwsza 🙂

 

 

Happier.

Mija jakoś 16 lat od nocy w której znienawidziłam jedną piosenkę Edyty Górniak.

16 lat odkąd każda następna noc przez następne dwa-trzy lata była koszmarem.

Za miesiąc zamieszkam z Nim w naszym miejscu. Pół godziny spacerem przez las od morza. Miejscu gdzie będę mogła wreszcie piec ciasta i w miejscu w którym będę się czuła bardzo, bardzo bezpiecznie.

Zastanawiałam się długo czy opisać Wam tutaj to wszystko. Znam wspaniałe blogerki, które dzielą się bolesnymi tematami. Depresją, stratą dziecka, problemami. I jestem z nich dumna i bardzo, bardzo je podziwiam za tą odwagę. Bo zawsze będzie wśród ich czytelników ta jedna ważna osoba, której pomogły. Teraz są czasy na to, żebyśmy my Dziewczyny zabrały głos.

A ja dzisiaj mam w sobie jakąś siłę ( chociaż pisząc to strasznie płaczę i słucham Oasis ), która każe mi napisać tą historię.

Moją historię.

Wychowałam się w Pyskowicach.

Małym śląskim miasteczku gdzieś na końcu świata. Tamto miasteczko było moim całym światem. Las, łąka, rzeka Drama ( serio) i ten zapach w powietrzu co zawsze zwiastował dziwne zdarzenia. Z jednej strony piękne rzeczy a z drugiej Pyskowice zawsze miały w sobie lekką creepy nutkę. Tim Burton mógłby tam zrobić kawał fajnego filmu. Mieszkaliśmy w starej dziwnej kamienicy, bo miała nieoczywistą fasadę. Pod nami był sklep monopolowy a ciut w lewo zakład pogrzebowy. Na przeciwko ogromny salon meblowy, który jest teraz TESCO a trzy minuty dalej był już rynek. W niedzielę budziły mnie często kościelne dzwony. Sama byłam Marianką ale szybko odkyłam, że dziewczynki i siostry zakonne potrafią być bardzo złymi ludźmi więc odeszłam. Moje okdrycie o tym zbiegło się w czasie z innym odkryciem,

Była noc, miałam chyba 10 lat, może mniej. W radio leciała piosenka Edyty Górniak – potrafiłam wtedy zasypiać tylko przy muzyce. Coś mnie obudziło. Jakiś hałas.

Usłyszałam dramatyczny i jednocześnie najgroźniejszy szept.

– zabije Cię.

To mój tata.

Tamtej nocy odkryłam, że regularnie bije mamę i że cała nasza „idealna” rodzinna otoczka to bajka.

Wiem jak boli Cię brzuch ze strachu za każdym razem kiedy słyszysz w nocy domofon bo on przyjechał.

Wiem jak to jest spać w butach i kurtce w środku zimy bo nigdy nie wiesz czy on nie skrzywdzi mamy i nie trzeba będzie biec po pomoc.

Wiem jak to jest kiedy ze stresu dostajesz trądziku który drapiesz a dzieci w szkole się z Ciebie śmieją.

wiem jak to jest kiedy nauczycielka matematyki trzymająca z nim sztamę, poniża Cię przy całej klasie i szarpie Cię na szkolnym korytarzu mówiąc, że jesteś tumanem.

Myślicie, że komuś powiedziałam?

Nie.

Nie wiedziałam, że mogę.

Miałam 10-11 lat i czułam się jak dorosły człowiek z depresją.

Tamte lata były mgłą strachu, braku wsparcia i wiedzy. Wszyscy się bali, wstydzili prosić o pomoc.

Prawdopodobnie wtedy wmówiłam sobie, że jestem słaba. A tak naprawdę byłam najsilniejszą Lolą na świecie i chętnie bym siebie samą wtedy przytuliła i powiedziała, że będzie dobrze.

Udało nam się wyjść z tego koszmaru, chociaż mogłabym tu opisać wam naprawdę bardzo dokładnie jak wyglądało wtedy moje życie. Ale już nie muszę i nie chcę. Długo to trwało zanim zbudowałam siebie od nowa. Zanim zamieniłam strach na odwagę. Dopiero dwa lata temu przestałam się bać mojego ojca. I przysięgam, że nigdy nie zapomnę tej pierwszej nocy od bardzo dawna, w której przestałam się bać i mogłam zasnąć spokojnie. Bo byłyśmy bezpieczne.

 

 

Zawsze kiedy w moim życiu nie dzieje się za ciekawie, myślę sobie, że przetrwałam już tyle własnych końców świata, że dam radę. Choćby nie wiem co. Nie boję się wam tutaj pisać o tym wszystkim, bo te wszystkie końce świata wydały mnie na świat taką jaką jestem teraz. Spotykałam się z hejtem wszędzie, w szkole, w pracy, w rodzinie, wśród znajomych.

Poważnie mnie bawi, jak ludzie myślą, że jestem naiwna, nic nie wiem o życiu i takie tam.

A ja przetrwałam dzięki temu, że rysuję.

Pytacie kiedy zaczęłam na poważnie.

Na poważnie wtedy, kiedy w moim życiu nie było światła. Było ciemno. I zimno. I czasami było też głodno.

 

Teraz mam taki dziwny marcowy czas gdzie jestem w rozkroku pomiędzy mrokiem zimy a radością wiosny. Trochę problemów się naskładało. Życie.

A ja muszę być cały czas dzielna i silna i iść do przodu. I nie mam siły. I chciałabym zniknąć i przespać problemy.

Czuję że pomiędzy mną a mną kiedyś jest wielki Ocean smutku, łez, strachu i … nadziei. Bo gdyby nie ten głos w moim sercu to nie wiem jak mogłabym to wszystko przetrwać. Dlatego jeśli myślisz, że jesteś słaba ( wiem, że są tu same dziewczyny ) i że nie dasz rady, to musisz wiedzieć, że to minie.

Wszystkie smutki jak romanse – po coś nam się przydarzają.

Nie umiem w ten cały kołczing. Umiem za to w swoje życie – czasem lepiej czasem gorzej. Ale przetrwałam to.

Chcę Ci powiedzieć, że nie jesteś z tym sama.

I musisz – i piszę to z całą świadomością – musisz włączyć w sobie ten guzik z nadzieją a potem posłuchać co mówi Twoje serce. Bo ono zawsze Cię poprowadzi.

Mnie poprowadziło nad morze a 3 września 2017 szłam z sercem na dłoni do Kamila. I jak mnie przytulił, to poczułam się jak w domu.

 

Za którym tęskniłam całe życie.

Bo okazuje się, że to o Kamilu myślałam mając sześć lat i całując misia. Co prawda wyobrażałam sobie też wtedy Leonardo di Caprio ale ciii….

Zupełnie jakbym wróciła po wielkiej burzy do domku w lesie. W którym pachnie kakao i jest dużo przytulania.

 

 

 

L.

 

 

 

Marzec.

” jestem

stworzona z wody

oczywiście że buzują we mnie emocje ”

/Rupi Kaur /

 

Dlatego też dzisiaj zostawiam was z tapetą do pobrania. Jest kobieca. Marcowa.

A ja muszę przemyśleć kilka spraw.

Dobrej nocy,

L

Link -> https://drive.google.com/file/d/1SJ23FkyiMF9iMzPGJJPVFX_ZHHkGPPp8/view