• Panna Lola i urodziny.

        Rok temu skończyłam 25 lat. Byłam w zupełnie innym momencie swojego życia. Miałam pracę, narzeczonego, mieszkałam we Wrocławiu i myślałam, że to już koniec wielkiej zawieruchy, która towarzyszyła mi przez poprzednie miesiące. Och, jak bardzo się myliłam. Dzisiaj skończyłam 26 lat.     Mieszkam nad morzem, bo tak poczułam w styczniu lecząc nad jego brzegem złamane serce. Czyli narzeczonego też już nie mam. Pracy też już nie – ale to nie jest warte pisania tutaj. W ogóle. Wiele razy już tutaj pisałam o tym co mam, czego nie mam, co mnie boli, za czym tęsknie. Czasami piszę wprost, czasami między słowami. Ale jeśli mnie czytasz, to jesteś w…