Już jest dobrze.

Tak sobie myślę, że codziennie łamiemy sobie serca na miliony sposobów a potem próbujemy je sklejać czekoladą i winem.

Albo randkami.

W ciągu ostatnich kilku tygodni byłam na kilku randkach.

A potem wracałam do pustego mieszkania i zastanawiałam się dlaczego na nie chodzę?

Dlaczego wkładam najlepsze sukienki?

Maluję paznokcie?

Daję sobie znowu prawić komplementy

– och Lola jakie Ty masz piękne oczy

– och Lola a te włosy

– och Lola jesteś urocza

– och Lola chodź do mnie na wino

– och Lola jesteś taka fajna

– och Lola jak Ty fajnie rysujesz…

i tak dalej i tak dalej.

 

Dlaczego?

Bo chciałam znowu uwierzyć w coś, w kogoś.

Ale nikt nie dotknął mojej duszy. Nie da się zabić klina klinem. Nie da się.

Wiecie dlaczego randki są fajne? Bo nie gnije w dresie w domu, nakładam odżywkę na włosy częściej niż raz na dwa tygodnie i zaczęłam malować paznokcie na sexy bordowo.

Awaryjnie nawet te u stóp.

No więc dużo się zmieniło. Mam wrażenie, że umarłam i odrodziłam się na nowo w jakiś dziwny sposób. Przeskoczyłam pewne etapy bardzo szybko, zostałam sama w wielkim mieście

 

wróć….

 

już nie sama.

Bo ja to w sumie dzisiaj o tym.

O niej.

O Korze.

16649364_1448549718498285_1156580089769780107_n

 

Miłość to nie jest prosta sprawa. Przychodzi do nas nagle, bronisz się, uciekasz, szarpiesz. Potem motylki Cię porywają.

Budujecie coś razem.

Mieszkacie razem.

Poznajecie swoje rodziny.

Siebie – z każdej strony.

Ty wiesz, że On jest nerwowy. On, że jesz za dużo czekolady.

Ale są też zalety – to jedyny mężczyzna przy którym śpisz mimo wszystko spokojnie.

Nie boisz się.

Nie drżysz ze strachu.

Po prostu śpisz.

Potem adoptujecie psa.

A potem miłość się kończy. I dajesz sobie znowu złamać sercu jakiemuś komuś, kto nie był tego wart.

Ale to dobrze.

Bo odżywasz na nowo.

I wtedy jest ta wolność.

Ostatnie tygodnie były straszne, stres, nieprzespane noce. Naprawdę było źle. W zasadzie to płakałam co noc. I zasypiałam ze zmęczenia.

Nie miałam siły żyć.

Ponad osiem tygodni temu dałam się znowu oszukać i złamać. I to już za dużo nawet jak dla mnie. Uciekałam w pracę, rysowanie i jak to ja – udawanie, że jest pięknie.

 

Udało mi się dogrzebać do samej siebie jeszcze raz, od nowa.

Przepracować wiele spraw. Przegadać.

Wybaczyć.

Gdzieś pożegnałam już tamtą mnie. Wiem, to brzmi bardzo patetycznie.

Nauczyłam się też wybaczać innym.

 

 

Szczerze wątpię, żebym jeszcze kiedykolwiek tak kogoś kochała jak ostatnio. Bo wiecie, to się zdarza chyba tylko raz w życiu. Że spotykasz kogoś i wiesz.

No cholera wiesz, że to jest to.

I tak pięknie dajesz się okłamywać.

Bo jest tak cudownie.

A potem nagle wkracza Dementor i zabiera wszystko.

Czy coś.

 

 

Gdybym miała wskazać jedyną postać za którą tęsknie jak za nikim innym, to byłaby to Kora.

Kora to lek na całe zło.

I uznaliśmy, że lepiej dla niej będzie jak zamieszka ze mną.

A ja dawno nie byłam tak szczęśliwa.

Z dwóch powodów.

Po pierwsze – będzie ze mną, a kto ma psa ten wie jakie życie z nim potrafi być cudne.

Po drugie – da się dogadać z byłym. Nawet da się z nim pójść na kawę.

Bez emocji.

Jak z najlepszym kumplem.

 

Więc oto jesteśmy. Dwie szalone dziewczyny we Wrocławiu. Będziemy brudne z błota i poobijane ze śmiechu. Będziemy jeść bezwstydnie wieczorami chrupki – każda swoje. Biegać po parku. Przybijać piąteczki. Tulić jak dopadną smutki.

I testować śmiesznych chłopców na randkach.

he he he.

A jak mnie znowu jakiś będzie chciał zaciągnąć do siebie na wino to mam wymówkę.

Najlepiej!!!!

Lola

 

Zimowe rzeczy i inne sprawy.

Skoro w powietrzu czuć już wiosnę.

I przetrwaliśmy kolejny koniec świata.

I skoro ja przetrwałam ostatnie tygodnie pełne mrocznych miejsc, to…

 

czas na pożegnanie zimy.

c1e65372-e4f0-4c53-89b7-0d199f9045b1

 

No tak jeszcze niezbyt oficjalnie ale jednak. Zima była ciężka. Zimna i pełna smogu. Była też pełna wina, bezsennych nocy, rozmów. Byla szukaniem siebie na nowo – jeszcze nie znalazłam. Była też pełna paradoksalnej wdzięczności Temu KOMUŚ na GÓRZE za to, że dał mi tyle do dźwigania bo stałam się przez to lżejsza.

Same paradoksy.

 

aee2c598-3a94-45b0-8a0e-79d36037907e

Nie ukrywam, rozczarowałam się. To zawsze kończy się rozczarowaniem. Ale w zasadzie… to chyba nie było tragicznie.

 

Udało mi się rozpocząć pracę nad kilkoma super projektami.

 

we_fotor

 

we2_fotor

 

mmmm4_fotor

 

mmmmmay2

 

 

we3_fotor

 

I posłuchać kanału O. Adama Szustaka tak od A do Z.

 

Ja i randki to temat na osobny wpis. Ale warto na nie chodzić i się poznawać. I jest śmiesznie.

Serio.

 

Odwiedziłam też NANAN

img_3404

 

Zaczęłam być bardziej #girly

czyli

malować paznokcie, chodzić non stop w sukienkach i codziennie cierpliwie dbać o moje już bardzo długie włosy.

img_3416

58534853-0d0f-4eec-a40c-cabe92a153ab-1

 

11a2b36e-9cb5-4b1e-a590-c736bb8a1a20

dcbdd46c-7685-41c1-969c-d79ab3ef1e6c

Migawki z rysowania

 

d11c7a2f-212c-4e73-a348-5c06fc0f531f

 

e1199899-efb8-496f-93f6-c2d9050c6ce2

 

1dbb53ad-5809-4f2b-b3e7-6e917e6e6f09

de35c9b3-5a68-4d43-896d-0b162f07d9fc

img_3414

 

img_3408

Było też morze i Asia, która mnie odczarowała na nowo <3

 

img_3421

Wszystkie swoje smutki, radości, przepisy i całą resztę emocji wciskam w książki nad którymi teraz pracuję.

Zima dała mi też kosmiczną listę piosenek – ta playlista towarzyszy mi codziennie.

 

Zrobiliśmy też z White Fox Photo i innymi Twórcami magiczną księżycową sesję.

upiekłam cztery ciasta czekoladowe.

Nad morzem podjęłam decyzję życia.

I….

żeby nie było nudno, to czekają mnie kolejne zmiany na koniec zimy.

Wraca do mnie Kora.

13417614_1198810146805578_8303388623924921206_n-2

We dwie raźniej.

Niespodzianka 😉

Mój mały włochaty promyczek!

Lola

Miłość, miłość…

Miłość jest Kosmosem.

Pomiędzy słowami jest jej najwięcej. Ale komu ją teraz dać?
Zamykam ją w czekoladowych ciastach, parzeniu earl greya.
Magazynuję ją w nadmorskich opowieściach.
Pakuję do szafy ze stosem świeżej pościeli.
Ale tak naprawdę przez to, że jest tak wielka jak Wszechświat i że nie ma końca to boję się jej najbardziej na świecie.
       img_6451
Więc strach zamieniam na rysowanie i nie czekam na magię.
Tylko sama ją robię.
Nie umiem żyć bez oddychania.
A rysowanie jest oddychaniem.
Umiem za to żyć bez Ciebie.
Wygrałam.
img_5973
Od dłuższego czasu moim marzeniem było stworzenie sesji ślubnej, która byłaby magiczna i kosmiczna.
Która pokazywała by subtelnie, że Ślub może być kosmiczny, mroczny i romantyczny. Zupełnie jak Ślub moich marzeń. A że mam szczęście do cudnych ludzi dookoła mnie, to z wielką przyjemnością poprosiłam Klodię z duetu White Fox Photo o udział w tej całej magii.
Klodia powiedziała TAK!
Więc zabrałyśmy się do pracy. Ja we Wrocławiu przygotowywałam wszystkie detale i inne papierowe marzenia a Klodia z Mateuszem i Blanką z Cinnamon Stories ogarniali na miejscu resztę.
Jest jedna osoba, która jest najważniejsza.
Mój Dziadek.
Mój Dziadek, który uratował całą naszą sesję, kiedy o szóstej rano w piątek w moim mieszkanku we Wrocławiu potargałam księżyc.
Depresja, załamanie nerwowe, nagła chęć odwołania wszystkiego i zakopania się pod różowym kocykiem –  to byłam Ja.
Ale Dziadek – uratował nas najpiękniejszym księżycem jaki tylko mogłam sobie wyobrazić.
Cuda i dziwy.
Same.

img_7522   img_7873   img_7461       img_6427      img_6271  img_5825 img_5320 img_5292 img_5266 img_6448 img_6449 img_7577


img_7585 img_7583 img_6430 img_5969 img_5184 img_5192 img_5201 img_5972 img_5187 img_5180 img_5176 img_5317

img_8017 img_6013 img_6028 img_6001 img_6271 img_7959
 A na dokładkę klip z magiczną muzyką w tle…

Z całego serca chciałam podziękować Klodii & Mateuszowi za przepiękne zdjęcia i stworzenie magii, którą nosiłam w głowie od długiego czasu.
Blance z Cinnamon Stories za wsparcie i ogarnięcie dekoratorskie.
Pani Kwiatkowskiej za piękną kosmiczną zieleń i wszystko – Ty wiesz Kasiu
Dorotce za przepiękną suknię w ksieżycowym stylu.
Kasi za makijaż i wyczarowanie kosmicznej piękności.
Oliwii, za to, że była i zrobiła sama cały ten kosmos swoją ksieżycową urodą.
Ludożernej za najpiękniejszą ozdobę do włosów na świecie
Good Cake – za kosmiczny makaronikowy ratunek!
I wreszcie nic by się z tych rzeczy nie wydarzyło gdyby nie cudowny Szyb Maciej
Dziękujemy za miejsce, czas i wsparcie.
Pyszne jedzenie, herbatki i pomoc.
Miłość jest piękna.
I jest Kosmosem.
Lola.
@whitefoxphoto
@pani_kwiatkowska
@cinnamonstories
Oliwia Podobińska
@podobinskaa
@dpietruszka
@kasiafaleckamakijaz
@szybmaciej
@ludozernajewellery
@goodcakegoodcake