• Bye, bye 2016! – czyli rok w piosenkach.

    W muminkowej piżamie postanowiłam dodać jeszcze jeden wpis. Nie ma mnie bez muzyki. I piękne jest to, że w tym roku towarzyszyła mi cały czas. W pociągach, taksówkach, nocami na małej kanapie kiedy piłam wino i mówiłam komuś wszystko. Chciałabym móc czarować. Ale nie, nie cofnęłabym czasu. Chcę pamiętać każdy dźwięk, zapach. Każdy szum w mojej głowie. Każdy niewidzialny uśmiech i ciepło drugiej dłoni. Każdą łzę i chwilę zwątpienia. Każdy ciężki poranek i bezsenną noc. Każdy pocałunek.   Niektórych piosenek nie umiem już słuchać. Ale to minie. Bo to zawsze mija. Oto moja playlista.       Styczeń Luty Marzec Kwiecień Maj Czerwiec Lipiec   Sierpień Wrzesień Październik   Listopad…

  • Pustka vs Fale

    Święta minęły dziwnie. Pojawiły się osoby z przeszłości i pozwoliły zrozumieć teraźniejszość. Było trochę rozmów i to co najważniejsze – zostawienie pewnego etapu za sobą. W drugi dzień Świąt obudziłam się pusta. Nie czułam nic. Nie chciałam niczego. Mogłabym spędzić namiętną noc z Dorocińskim a nie czułabym nic – sorry Marcin.     Nie czuję nic.     Jestem w dziwnej próżni i nawet nocne podjadanie piernika mnie nie kręci. Pojechałam do Pyskowic. Stąpałam kocimi łbami, wdychałam zapach dymu i deszczu. Słuchałam muzyki, która jest ważna. I nic nie czułam. Ktoś mi powiedział, że jestem piękna. I nic nie czułam. Pomyślałam o nowych rysunkach. I nic nie czułam. Znalazłam perełki…

  • Czego nauczyłam się w tym roku.

    W tym roku dowiedziałam się o sobie kilku rzeczy. Na przykład takiej: umiem robić lemoniadę. Take one pint of water, add a half pound of sugar, the juice of eight lemons… ..the zest of half lemon. Pour the water from one jug, then into the other, several times. Strain through a clean napkin. Grandmother, the alchemist. You spun gold out of this hard life. Conjured beauty from the things left behind. Found healing where it did not live. Discovered the antidote in your own kitchen. Broke the curse with your own two hands. You passed these instructions down to your daughter. Who then passed it down to her daughter. ‚I’ve…

  • Blogmas N.2 – Pierwszy poniedziałek grudnia.

    Cześć i czołem, Dzisiaj we Wrocławiu -6 stopni i Dziadek Mróz przyszedł niespodziewanie posypując wszystko mgłą i brokatem. Grudzień nieodmiennie kojarzy mi się z podsumowaniem ubiegłych miesięcy, piciem herbatki i szykowaniem się na nowe wyzwania w Nowym Roku. Pierwszy raz od bardzo dawna czuję, że wszystkie cele, które sobie postawiłam uda mi się zrealizować. Czuję wielką motywację i motylki w brzuchu. No właśnie, te motylki. Zapowiadałam na Instagramie pewną niespodziankę, związaną z pierwszym poniedziałkiem grudnia. Bo widzicie, cztery lata temu pewnego zimowego wieczora byłam bardzo smutna i leżałam w wannie. Zastanawiałam się, jak zmienić swoje życie na lepsze i co mogę robić lepiej. A czego lepiej już nie robić. No…

  • Blogmas N.1 – Hello December! Czyli grudniowy niezbędnik.

    Witajcie w grudniu! Przed nami jeden z najpiękniejszych – przynajmniej dla mnie – miesięcy w całym roku. I chociaż we Wrocławiu jeszcze nie ma śniegu, to i tak czuć go w powietrzu. Od kilku dni zastanawiałam się co z tej okazji mogłabym zrobić dla Was. I właśnie tak powstał BLOGMAS Postaram się przez najbliższe dni przeprowadzić Was przez mój grudzień. Dawno nie pisałam i uznałam, że postawienie sobie takiego wyzwania będzie dla mnie bardzo dobrym ćwiczeniem. Na dobry początek mój     swetry, duży kubek, słoik pełen malinowej herbaty, cynamonowe świeczki, gorące prysznice – wanno, tęsknie.   Słuchanie starych świątecznych jazzowych piosenek, ‚Love Actually’ –  bo w tym roku najbliższe są…