• Lola & Cynamon – fragmenty.

    Cześć i czołem! Dzisiaj w taki zwykły wtorek postanowiłam udostępnić wam kilka fragmentów mojej książki. Chciałam, żebyście poczuli klimat. Tak po prostu. Chwilowo mam kryzys w związku z jej pisaniem ale wierzę, że będzie dobrze. Wkrótce minie rok jak postanowiłam spełnić swoje marzenia i zamieszkałam tutaj, w moim własnym Nadmorzem. Teraz leżę w łóżku i przez otwarte okno wpada mi tu zapach morza i szum fal. Nieustannie moje życie mi pokazuje, że wszystko mnie prowadziło jak dotąd do tego, żeby „Lola i Cynamon” urodziła się kiedyś w grudniu 2012 roku w mojej głowie. Leżałam wtedy w wannie i zaczęłam być nieszczęśliwa w swojej miłości. Czułam jak coś we mnie umiera.…

  • Q&A #1

    Cześć i czołem! Dzisiaj miał tu wylądować bardzo smutny post ale wzięłam się w garść i mam dla was Q&A, które zebrałam na swojej grupie „Panny Retro”.   Pytania nie są posegregowane sekcjami więc wybaczcie skakanie pomiędzy tematami, ale tak będzie może nawet ciekawiej?   Zosia pyta: Od kiedy zaczęłaś rysować? Jakie jest twoje motto życiowe? Rysuję odkąd tylko pamiętam i to żadna kokieteria z mojej strony. W moim domu zawsze były farby, kredki, papier, ściany i miałam też palce, które namiętnie brudziłam tuszami i ołówkami. Moje motto życiowe…. w tej chwili, to po prostu robić. Pracować ciężko, bo nic mi samo nie przyjdzie. Ale uwielbiam książke „Biegnąca z wilkami” i…

  • Happier.

    Mija jakoś 16 lat od nocy w której znienawidziłam jedną piosenkę Edyty Górniak. 16 lat odkąd każda następna noc przez następne dwa-trzy lata była koszmarem. Za miesiąc zamieszkam z Nim w naszym miejscu. Pół godziny spacerem przez las od morza. Miejscu gdzie będę mogła wreszcie piec ciasta i w miejscu w którym będę się czuła bardzo, bardzo bezpiecznie. Zastanawiałam się długo czy opisać Wam tutaj to wszystko. Znam wspaniałe blogerki, które dzielą się bolesnymi tematami. Depresją, stratą dziecka, problemami. I jestem z nich dumna i bardzo, bardzo je podziwiam za tą odwagę. Bo zawsze będzie wśród ich czytelników ta jedna ważna osoba, której pomogły. Teraz są czasy na to, żebyśmy…

  • Marzec.

    ” jestem stworzona z wody oczywiście że buzują we mnie emocje ” /Rupi Kaur /   Dlatego też dzisiaj zostawiam was z tapetą do pobrania. Jest kobieca. Marcowa. A ja muszę przemyśleć kilka spraw. Dobrej nocy, L Link -> https://drive.google.com/file/d/1SJ23FkyiMF9iMzPGJJPVFX_ZHHkGPPp8/view

  • We all have wings.

    Nie wiem za bardzo jak napisać to wszystko tak, żeby nie zabrzmiało jak bym aspirowała do bycia Lolą Coelho. Ale chyba tak trochę wyjdzie za co już przepraszam. Jakiś czas temu podjęłam jedną z ważniejszych decyzji w tym roku. WRACAM DO PRACY Przez ostatnie miesiące pracowałam w domu. Nie obijałam się, realizowałam się i …. stresowałam się. Apogeum stresu spadło na mnie w styczniu, kiedy spałam znowu po kilkanaście godzin, czułam, że moje ciało jest chore. Bolało mnie wszystko i zaczęłam wpadać w marazm. Taki marazm co wciąga Cię do środka i zamienia Twoją duszę w Dementora. Bałam się ciągle i przestałam się starać. Mam jednak to niesamowite szczęście – i…

  • There is a light and it never goes out.

    Możecie mi wierzyć albo i nie, ale w wersjach roboczych wisi kilka postów, których nie opublikowałam. Dlaczego? W każdym z nich jestem dziwnie smutna, melancholijna i czułam się mentalnie bardzo, bardzo staro. No a przecież u mnie jest tak pięknie. Kora On Morze Rysowanie   Więc może to wszystko, to kwestia tego, że przez ostatnie lata nie byłam w dobrych miejscach i nie byłam szczęśliwa sama ze sobą? I przyzwyczaiłam się do tego smutku, który mnie wtedy kształtował. Nie zrozumcie mnie źle, smutek jest pięknym stanem. Pomaga mi tworzyć. Ale nigdy nie wolno mu się poddawać. Czytałam namiętnie wszystkie blogerskie podsumowania ubiegłego roku. Zauważyłam, że zrobiła się moda na rozpisywanie…

  • Jak zagrać w życie?

    Babcia od dziecka mi mówiła, że chłopaka, to trzeba sobie wychować i ma za Tobą biegać, bo ma jakieś prehistoryczne cechy myśliwego. Mama zawsze mi powtarzała i powtarza do dzisiaj, że kobieta musi być niezależna finansowo.   A ja i tak robiłam po swojemu i zagrałam w życie, przyznając im obydwu rację, jak smarkałam w prześcieradło, bo zużyłam w kilka godzin zapas rolek papieru, ręcznika kuchennego i chusteczek higienicznych. Życie boli. I życie zrani Cię na milion kawałków, które będziesz starać się skleić czekoladą serialami układaniem ubrań w szafie kolorami randkami z Tindera – mogę napisać serię felietonów, serio. kompulsywnymi zakupami w biedronce i upychaniem zapasów jedzenia w lodówce i…

  • Miłość.

    Dźwięk złamanego serca wcale nie przypomina tego, który wydobywa się z czekolady kiedy wrzucasz jej kawałki do rondelka pełnego mleka.   Złamane serce to ból, który dusi w gardle i podchodzi do uszu. Łapie Cię nagle. Rano jak już sobie przypominasz, że jest strasznie źle. W kolejce w sklepie i potem jak musisz sama wnieść zakupy na to czwarte piętro bez windy. Jak jesteś sama i choruje Twój pies. Jak w nocy budzisz się z jakiegoś koszmaru i nie ma kto Cię utulić. Jak radzisz sobie dzielnie ze wszystkim sama i upadasz. I wstajesz.   I upadasz.   Ostatni rok złamał mi serce na tysiąc kawałków. A ja je wszystkie…

  • Mieszkałam w Warszawie.

    Mieszkałam w Warszawie więc wiem, jak to jest kiedy włącza się Ci się adrenalina gdy biegniesz na metro i wsiadasz w ostatnim momencie. Mieszkałam w Warszawie i czułam rytm miasta, które dudniło jak serce lwa w dżungli tuż przed polowaniem. Musiałam mieć wyostrzone zmysły, oczy dookoła głowy i serce z miejscem na wzruszającą historię miasta.   Mieszkałam w Warszawie i spacerowałam nocami słuchając przedwojennych piosenek. Mieszkałam w Warszawie i  nie czułam się jak w domu. Czułam się za to jak w historycznej klatce, która bardzo chce być światowa i nowoczesna. Dusiłam się. Mieszkałam w Warszawie ale przed 1 sierpnia mieszkałam już we Wrocławiu, bo Warszawa więcej mi zabrała niż dała.…

  • Pustki i retro sprawy.

    Nie wiem co to znaczy tak naprawdę bycie retro. Może z tym się człowiek po prostu rodzi. Po prostu czuje całe swoje życie, że jego miejsce jest gdzieś tu, ale w sumie też tam. A może to patrzenie w gwiazdy. Nocne spacery brzegiem morza. Picie herbaty na molo w mroźny dzień. Pieczenie ciasta w upalną noc, boso i w Jego koszuli. Modlitwa w lesie. Kąpiel w wannie pełnej lawendy. Wino z przyjaciółką i miska krewetek. Popcorn zjedzony w piżamie i nocny seans Netflixa. Udawanie Beyonce przed lustrem. Śpiewanie psom piosenek Kaliny Jędrusik. Bycie naiwną. Cynamonowe świeczki. Lampki na oknie. Motyle w brzuchu na myśl o nowych rzeczach.     A…